Termin

29.01.2019 – 22.02.2019.

Na Kubie spędziliśmy 25 dni i w moim odczuciu byliśmy o jakieś 5-6 dni za długo. Myślę że jakieś 16-20 dni wystarczy by wchłonąć jak najwięcej atmosfery tego kraju, a jednocześnie nie wrócić zmęczonym. Byliśmy nastawieni na powolne zwiedzanie i cieszenie się każdym miejscem, ale np. spędzenie 4 dni w Playa Larga, gdzie główną atrakcją jest leżenie plackiem na plaży i umieranie z gorąca dało nam tego szczęścia zbyt wiele.

Pogoda w lutym

Co tu dużo pisać. Na Kubie w lutym jest ukrop nie z tej ziemi. Codziennie notowaliśmy temperaturę około 29 – 30 stopni, co sprawiało, że w godzinach popołudniowych nie dało się za bardzo zwiedzać, bo można było umrzeć. Oczywiście mam tu na uwadze, że byliśmy z Małą i jesteśmy raczej chłodno-lubni. Fani upałów będą w niebie.

W przeciągu całego wyjazdu padało raz. Dość często bywało pochmurnie, ale dla nas było to akurat na plus, bo plaż nie lubimy, a dzięki temu dało się trochę więcej pochodzić.

Loty

Lecieliśmy linią Concord Airlines z Pragi do Varadero z przesiadką we Frankfurcie. Lot do Frankfurtu trwał około 1,5 godziny, do Varadero około 11,5.

Czemu z Pragi, a nie z Polski i czemu do Varadero, a nie do Hawany? Proste. Taka opcja była o ponad 1000 złotych tańsza, niż loty z Warszawy.

Do Pragi z Katowic dokulaliśmy się eleganckim Intercity, który jechał bezpośrednio i w miarę szybko, bo na miejscu byliśmy po 5,5 godziny. Sam Concord tyłka nie urwał. Raczej niskokosztowo nas opędzili – o kocyk trzeba się było upomnieć, za darmo dostępne były tylko 3  filmy i 2 seriale (w sumie niezbyt to dla nas ważna informacja, bo i tak nie mieliśmy sposobności by cokolwiek obejrzeć), a za słuchawki trzeba było dodatkowo zapłacić. Miejsca na nogi raczej mało, za to obsługa miła. Ogólnie 4 na 10.

Transport

Na Kubie występują cztery najpopularniejsze środki transportu:

  1. Autobus Viazul – specjalny przewoźnik autokarowy stworzony z myślą o turystach. Nie uświadczysz w nim lokalesa, tak jak w autobusie dla lokalesów rzadko kiedy spotkasz turystę. Kursuje regularnie na najbardziej popularnych odcinkach, a ceny są znośne (np. odcinek Varadero – Cienfuegos kosztuje 16 CUC = 64 PLN). Autokary są zazwyczaj w miarę przyzwoite, jest klima, zatrzymują się co jakiś czas na przerwę na siku, mają mniej niż 30 lat. Nie mieliśmy problemu z przewiezieniem nadbagażu, mimo że na stronie Viazul piszą o limicie 23 kg na głowę. My mieliśmy 5 toreb i za każdym razem bez mrugnięcia okiem bagaż przyjmowali. Na wybranych stacjach trzeba było za to dać tipa bagażowemu. Zazwyczaj około 1 CUC = ok. 4 PLN za usługę wrzucenia torby do luku bagażowego. Dość ciekawie za to jest zaplanowana siatka połączeń tego przewoźnika. No bo np. da się dojechać z Hawany do miejscowości Las Terazzas, ale z Las Terazzas do Hawany już nie. Ogólnie autobusy kursują całkiem nieźle z zachodu na wschód, ale tam dzieją się jakieś czary i w drogę powrotną ciężko się już udać.
  2. Taxi colectivo – taskówki grupowe, które zgarniają turystów na najpopularniejszych trasach. Niestety na mniej uczęszczanych nie kursują. My nie podróżowaliśmy tą opcją, bo na trasie Playa Larga – Vinales, gdzie była możliwość pojechania tym środkiem komunikacji, umarlibyśmy z innymi pasażerami, ze względu na dziecko i długość przejazdu, a na pozostałych odcinkach opcja była niedostępna lub jechaliśmy autobusem. Dodatkowo wrzucając nasze graty do taryfy zawalaliśmy cały bagażnik i przednie siedzenie. Dzięki jeździe w większej pace można zaoszczędzić trochę kasy. Przejazd z Playa Larga do Vinales (350 km) kosztuje 35 CUC = 140 PLN od głowy bez targowania.
  3. Taxi privado – prywatna taksówka. Zazwyczaj jakiś stary szrot, ale klima i przyciemniane szyby są. Koszt takiej taksówki to zazwyczaj koszt colectivo razy cztery. Czyli w przypadku trasy Playa Larga – Vinales było to 35 x 4 = 140 CUC = 560 PLN. Mega drogo, ale jak się nie ma innego wyjścia to nic nie zrobisz. Na trasie wschód od Hawany – zachód od Hawany (np. Playa Larga – Vinales) stałą praktyką jest dzielenie trasy na dwa odcinki. Tzn. wsiadasz w jedną taksówkę, która wiezie Cię do Hawany, tam przesiadasz się do innego auta i jedziesz dalej. Czasami to lepsze auto, a czasami jakiś dezel. Wiedzieliśmy, że taka praktyka występuję i mimo tego, że kierowca zapewniał nas przez całą drogę, że jedziemy bez przesiadki, to przesiadkę i tak zrobił.
  4. Wynajem samochodu – opcja mega droga, ale sporo osób korzysta z niej na miejscu. W lokalnych wypożyczalniach chcieli od nas 7000 złotych za 3 tygodnie wynajmu najmniejszego auta. Jeśli jedziecie większą grupą to można jeszcze rozważyć, ale my daliśmy sobie spokój.

Oczywiście można jeszcze kombinować stopem albo lokalnymi busami. Stopowiczów nie widzieliśmy wcale, a lokalne busy niechętnie biorą turystów i bez płynnego hiszpańskiego i wyśmienitych umiejętności negocjacyjnych raczej ciężko będzie się wbić.

Trasa

Na Kubie śpi się głównie w Casas Particulares, czyli takim AirBnB po kubańsku. Właściciel mieszka z Tobą, ale zapewnia Ci zazwyczaj maksimum prywatności. Ma to swoje plusy, bo zawsze jest dostępny, zrobi papu i pogada gdy tego chcesz. Z minusów – często gada z Tobą gdy tego nie chcesz. Noclegi polecamy rezerwować przez stronę bandcuba.com. Czasami było dwa razy taniej niż na bookingu. Sama strona jest wygodna, można zapłacić online i nie trzeba się bawić w wysyłanie maili do casas particulares. Część noclegów rezerwowaliśmy przez airbnb. Z ciekawostek przy rezerwacji airbnb należy podać powód wyjazdu na Kubę. I nie ma tam opcji „wyjazd turystyczny”. Można jechać uczyć ludzi, pomagać, leczyć, ale nie wypoczywać. My wybieraliśmy opcję „People to people”, ale chyba nie ma to większego znaczenia co się wybierze.

Nasza trasa:

Daty Miejsce Czy warto odwiedzić? Czym dojechać? Spanie
29/01 – 31/01 Varadero Tak Concord Air z Pragi Hostal Mercy casa a 1km y medio de playa varadero

Fajny nocleg, ale mocno oddalony od Varadero. 15 minut rowerem lub autobusem.

Polecamy.

01/02 – 03/02 Cienfuegos Tak, ale na maks 2 dni Autobus Viazul z Varadero Hostal Avenida Crucero; apartamento independiente

Szału nie było, ale blisko centrum. Trochę syf, ale dobre śniadania i miła Pani właścicielka.

Można, ale nie trzeba.

03/02 – 08/02 Trinidad Zdecydowanie tak Autobus Viazul z Cienfuegos Hostal Casa Yeya, Trinidad, Cuba

Mega polecamy. Super właściciele, 10 minut do centrum z buta, mega czysto, super patio, internet i wspaniałe śniadania.

Najlepszy nocleg na Kubie. Polecamy!

08/02 – 12/02 Playa Larga Raczej nie Autobus Viazul z Trinidadu Villa Rio Mar

Nocleg bez szału, ale też nie najgorszy. Za to bardzo dobre śniadania. Blisko plaży Caleton i centrum handlowego składającego się z restauracji i sklepu, w którym nic nie było.

Polecamy.

12/02 – 16/02 Vinales Zdecydowanie tak Taxi colectivo (35 CUC = 140 PLN) lub privado (140 CUC = 560 PLN) lub Viazul z przesiadką w Hawanie (ale wymaga to noclegu w Hawanie) ​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​Casa Sergio y Caridad

Mega czysto i blisko centrum. Właściciele wspaniali, najchętniej oddali by Ci ostatni grosz i wydali za Ciebie dziecko gdyby je mieli. Pan właściciel częstował setką rumu na dobry początek dnia, a Pani właścicielka zrobiła nam pranie i co chwilę wciskała w Emilię owoce. Z minusów – po 3 dniach mieliśmy ich dość. Najchętniej wleźli by nam do łóżka.

Jak ktoś się lubi tak bratać to jak najbardziej polecamy.

16/02 – 19/02 Soroa Tak Taxi privado (70 CUC = 280 PLN) z Varadero Hostal El Alto

Fajny ogród, czyste pokoje, ale za to daleko od centrum Soroa (35 minut z buta) i mega słabe śniadania (chleb z masłem i owoce).

Można, ale nie trzeba.

19/02 – 22/02 Hawana Tak, ale na maks 2 dni Taxi privado z Soroa (60 CUC = 240 PLN) Casa Habanavera

Fajny apartament, mega przestronny i dobrze wyposażony. Blisko starego miasta. Z minusów – znajduje się w dość nieciekawej okolicy (trochę brudno, trochę straszno) i brak możliwości zamówienia śniadań, jako że nie była to casa particulares.

Można, ale nie trzeba.

Wizy

Lecąc na Kubę należy zaopatrzyć się w wizę lub kartę turysty. Koszt wizy to 100 złotych i wystarcza na miesiąc. Przy dłuższym pobycie trzeba przedłużać wizę na miejscu w Hawanie (przynajmniej takie info dostaliśmy od napotkanej parki Niemców). Wizę bez problemu można wyrobić przez neta, za dodatkową opłatą z wysyłką do domu lub zamówić w biurze podróży lub ambasadzie w Warszawie. Nam udało dostać się wyrobić wizę będąc w Warszawie przejazdem u przyjaciół w biurze Sigma Travel. Nie chcieli od nas żadnego dokumentu. Tylko hajs. Za wizę dla dziecka też się płaci. Wizę wystawili od strzała na miejscu.

Bezpieczeństwo

Na Kubie jest mega bezpiecznie. Nie było ani zbyt wielu naciągaczy, ani nie czuliśmy się zagrożeni w żadnym miejscu. No może oprócz naszej dzielnicy mieszkalnej w Hawanie (przy ulicy Rayo), która była lekkim gettem, ale po kilku spacerach po owym gettcie nawet nam się spodobało. Wszyscy ludzie są uśmiechnięci i mega pomocni. Oczywiście zdarzają się mniejsze lub większe próby oszustwa, jak to wszędzie, ale odrobina czujności powinna nas uchronić przed większą wtopą. Mnie nacięli ze 3 razy, w sumie na kwotę około 5 CUC (20 złotych), plus numer z taksówką z Playa Larga do Vinales, ale to raczej sytuacje śmieszkowe niż realne problemy.

Latanie dronem

Wychodząc z Media Marktu ze świeżo zakupionym DJI Air i z ogromnym uśmiechem na twarzy nie wiedziałem jeszcze, że latanie dronami na Kubie jest niedozwolone. Wwożenie dronów na Kubę jest zabronione. Wszystko jest zabronione. Jeden ziomeczek z Kanady złapany na lataniu na plaży poszedł do więźnia na dwa tygodnie. Po przeczytaniu całego internetu na ten temat wnioski są następujące:

  1. Jeśli znajdą drona na lotnisku podczas wlotu do kraju to na 99% go skonfuskują. Procedura konfiskaty jest czasochłonna (nawet kilka godzin), dodatkowo trzeba wypełnić tonę papierów. Jeśli masz szczęście to będziesz mógł go odebrać przy wylocie. Jeśli nie masz szczęścia to wezmą go na wieczne nieoddanie.
  2. Jeśli miałeś szczęście i tylko go skonfiskowali, jest spora szansa że przy wylocie Ci go nie oddadzą. Jest sporo wpisów na necie, że celnicy specjalnie przetrzymywali osoby odbierające drona tak długo, że w końcu musiały biec na samolot, a oni niby go szukali. Nawet osoby, które były na lotnisku 6 godzin przed odlotem miały problem z odbiorem drona i musiały go zostawić.
  3. Bagaż dość mocno trzepią na lotnisku na Kubie. My lecieliśmy do Varadero, a w moim bagażu nadawanym miałem gimbala do aparatu. Oczywiście mój bagaż został oznaczony do dodatkowej kontroli, a ja w pokoju przesłuchań musiałem spowiadać się uroczej celniczce po co mi ten sprzęt. Podejrzewam, że drona tym bardziej by zauważyli. Bagaż podręczny był również  bardzo drobiazgowo kontrolowany i prześwietlany.
  4. Na plaży w Varadero chodziła policja i szukała dronów (chyba). Dwóch Panów policjantów chodziło po całej plaży i patrzyli tylko w niebo. Mogli oczywiście wypatrywać UFO, ale moja teoria spiskowa brzmi, że polowali na fanów latania 🙂 Później już nie widziałem takich jaj 🙂
  5. Drona nie warto brać na Kubę. Nawet jak Ci się go uda wwieźć, to możesz mieć problem z wywiezeniem i lataniem na miejscu. Dodatkowo najesz się sporo stresu i możesz stracić sprzęt. Oczywiście pewnie mając odpowiednio dużo szczęścia uda Ci się go wwieźć i nawet coś nagrać, ale czy warto?

Ceny

O cenach na Kubie można by napisać książkę. Jest to wyspa jednocześnie skrajnie tania i skrajnie droga. No bo jak wytłumaczyć fakt, że w lokalnym barze za 2 złote możesz zjeść kanapkę, za 5 pizzę, a za 50 groszy napić się kawy (płacąc walutą CUP), a przechodząc na drugą stronę ulicy za kanapkę płacisz 8 złotych, za pizzę 25, a za kawę 6 (płacąc walutą CUC)? Na dłuższą metę Kuba jest jednak droga. Lokalne bary, które są tak tanie serwują głównie ryż i jajka, a na tym długo nie pociągniesz, a większości produktów takich jak woda po prostu w nich nie ma. Dodatkowo trzeba się ich mocno naszukać, a większość nie przeszłaby testu białej rękawiczki Pani Gosi. Nawet czarnej by nie przeszła. Pozostają więc lokale i sklepy turystyczne, w których ceny są albo podobne do tych w Polsce, albo wyższe. Największym problemem było zdobycie taniej wody. Albo nie było jej wcale (i zdarzało się to bardzo często), albo była mega droga.

Poniżej przykładowe ceny:

  • Butelka wody 1,5 l w sklepie – 3,5 – 6 złotych
  • Obiad dla dwóch w restauracji niskiej/średniej klasy – 80 – 100 PLN
  • Nocleg w casa particulares, pokój dwuosobowy – 30 – 100 PLN
  • Taksówka na mieście (za 3 km) – 20 złotych
  • Taksówka poza miasto (15 km) – 65 złotych
  • Mojito – 6 – 12 złotych

Dodatkowe informacje

  • Na Kubie występują dwie waluty CUC i CUP. CUC przeznaczone jest dla turystów, CUP dla lokalesów. Za CUPy można zrobić tanie zakupy na straganach lub w barach, można wymienić CUC na CUP w kantorze w Hawanie.
  • Lepiej wziąć ze sobą gotówkę. Na miejscu są bankomaty, ale tylko w większych miastach. Kartą płacić zasadniczo się nie da, widziałem możliwość płacenia w jednym miejscu przez cały wyjazd.
  • Sugerujemy zabrać Euro zamiast Dolarów. W kantorach zdarza się, że do wymiany dolarów na peso doliczana jest dodatkowa prowizja.
  • Na Kubie internet jest limitowany. Podłączyć można się w access pointach w głównych punktach miast, zawczasu kupując kartę ze zdrapką, która przyznaje nam dostęp do neta. 1 godzina internetu = 1 CUC = ok. 4 złote.
  • Jeśli podróżujesz z dzieckiem lepiej zabierz pampersy i żywność w słoiczkach z Polski. Kilka razy mieliśmy problemy żołądkowe jedząć w knajpach, a pampersy są poprostu mega drogie i bardzo ciężko dostępne.
  • Warto znać chociaż minimum hiszpańskiego. Mało kto mówi na Kubie po angielsku.
  • Warto zaopatrzyć się w podstawowe leki. Apteki są na Kubie raczej ciężko dostępne i słabo wyposażone. Dodatkowo trzeba odstać godzinę w kolejce.
  • Konieczna jest też przejściówka do gniazdek. Większość z nich dysponuje napięciem 110V, ale są też 220V.

Czy warto?

Na Kubę jechaliśmy z myślą „za 10 lat, gdy ostatni Castro umrze, a kraj przytuli się do USA, nie będzie to już to samo miejsce”. Uznaliśmy, że trzeba jechać teraz, kiedy można jeszcze poczuć „prawdziwą” Kubę. Myślę, że nam się to udało i serdecznie wszystkim polecam wyjazd do tego kraju. Jest to coś totalnie innego, taki mały powrót do PRLu w sprzyjających warunkach pogodowych. Kraj mimo biedy jest pełen szczęśliwych i uśmiechniętych ludzi, a to przecież oni tworzą najlepsze historie. Na Kubę trzeba jechać z otwartą głową i nastawieniem, że to nie będą luksusowe wakacje na Karaibach, a wróci się zadowolonym. Polecamy jednak jechać na nie dłużej niż 3 tygodnie, gdyż po tym czasie brak jedzenia, wody i wszelkich dogodności do których jesteśmy przyzwyczajeni zaczyna dawać się we znaki. Nie odwiedziliśmy Cayo Coco, która z plazkwegk wypoczynku słynie, ale na miejscu nie spodziewajcie się spektakularnych plaż. Pod tym względem Europa ma dużo więcej do zaoferowania.

Share: